Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
:iconneihrinn:

~Neihrinn

A. Wild // Tonny Iliamor
ProfileGalleryPrintsFavesJournal

Over the tops and the downs and downs...

Sat Oct 31, 2009, 9:41 AM
  • Mood: Sympathy
Kolejne tygodnie wędrowania... ciągle do przodu i momentami jakby trochę wyżej, trochę jaśniej...
Pośród zmęczenia i łez Najwyższy nie pozwala długo się smucić, dzień po dniu stawiając mi na drodze wspaniałych ludzi, z których obecnością w jednej chwili wschodzi słońce... :)
Pośród pozornie szarych dni On pozwala mi dostrzegać choćby najmniejsze cuda - które dzieją się, i to obficie. Alleluja!

Muzyka mnie unosi, czy to w tańcu, czy w spiewie... gdy po kolejnej próbie chóru wybiegliśmy ze szkoły z entuzjastycznym spiewem na ustach (strasząc po drodze nauczycieli i przechodniów na ulicy ;) ), czułam taką radość i lekkość, biegłam bez końca i zmęczenia na przystanek, słysząc w zgiełku miasta spiew ptaków, sama wciąż wyspiewując w duchu "sing unto the Lord a new song, bless Him, praise Him, lift Him higher!" :)
Wczorajsze zajęcia... nieustający wir tańca, dziesiątki dobrych pomysłów, wspólna radość - tego brakowało mi najbardziej... zwłaszcza, gdy po wielu miesiącach taniec przemienił się z gonitwy chorych ambicji w przeczystą radość i dziękczynienie...! :D

We wtorek badania kontrolne... wierzę uparcie, że tym razem diagnoza potwierdzi moje odczucia. I nie pozostaje mi nic innego, niż wierzyć. Podzielę się wrażeniami, jak wrócę ze szpitala.

Tymczasem, do miłego!
J.

:shamrock: :sun: :shamrock:

Niepojete... :)

Wed Oct 14, 2009, 6:17 AM
  • Mood: Speechless
Przed kilkoma minutami wyjrzałam przez okno i ujrzałam... ŚNIEG!! :D
Zaniemówiłam, bo nie doświadczyłam jeszcze grudniowego klimatu w połowie października, niemniej jestem kontent. Pewnie tylko do jutra, szkoda :)

Mało czasu, dużo zmęczenia, ale coraz więcej satysfakcji...zwłaszcza, gdy stoję na progu spełnienia marzeń, które gwałtownie od siebie odsuwałam i szukałam tylko wymówek, aby ich nie podjąć...
Pełna radości, zdumienia i bezbrzeżnego dziękczynienia - ale o tym jeszcze cii... ;)

Z racji wolnego dnia uciekam w otchłań działań artystycznych :boogie:

Slan,
J.

:shamrock: :sun: :shamrock:

Devious Journal Entry

Thu Oct 8, 2009, 11:03 AM
  • Mood: Peaceful
Jest trudno, coraz trudniej... jednak wędrówka trwa, choć po sielance pozostał tylko cień, choć wysiłki wydają się czasem iść na marne...są setki chwil, dzięki którym czuję, że żyję, odnajduję sens najtrudniejszych spraw...
Znów kilka ważnych rozmów z przyjaciółmi - dziękuję - za nasz wspólny czas, za miłość, za słowa otuchy, wzajemną motywację...i moją odwagę, która rośnie w takich chwilach. Alleluja!!!
Piękno przyrody...gdy rano budzi mnie spiew ptaków, do szkoły idę w deszczu i korowodzie wielobarwnych liści, a blask słońca zaskakuje mnie w najmniej spodziewanych momentach...
Trud, w którym widzę Światło, bijące od życzliwych ludzi... a potem nagroda za dzielną walkę - wolny czas, pełen tańca, spiewu, modlitwy...

Cóż mogę innego, jeśli nie śmiać się cichutko spod krzyża codzienności?? :)

Devious Journal Entry

Wed Sep 23, 2009, 9:22 AM
  • Mood: Peaceful
Po kolejnym tygodniu wędrowania nastrój bywa zgoła odmienny, ale cichy optymizm i momentalny entuzjazm tak szybko nie odejdą, o nie!
Najgorzej walczyć ze zmęczeniem, ze wstawaniem o coraz wcześniejszych godzinach, gdy na zewnątrz coraz ciemniej i coraz zimniej, gdy piętrzą się przede mną stosy książek, a umysł chwilami przestaje normalnie funkcjonować, licząc tylko dni: od wolnej Niedzieli do czwartkowych zajęć, od czwartku do piątkowych spotkań z przyjaciółmi, od piątku znów do Niedzieli... Jak dobrze, że o poranku już nie pamiętam wieczornych łez, jak dobrze, że ludzie dają mi coraz więcej powodów do radości (szczególnie klasa...trzy godziny spazmatycznego śmiechu w moim wydaniu przejdą do historii :lol: ), jak dobrze śmiać się do zachodzącego słońca i zasypiać w modlitwie...! :)

Walczę, idę w zaparte, idę z Najwyższym...bo innej drogi już sobie nie wyobrażam. "To nic, to nic, to nic, dopóki sił jednak iść, przecież iść, będę iść, to nic, to nic, to nic, dopóki sił będę szedł, będę biegł, NIE DAM SIĘ!!!"

Nie daję się zmęczeniu, toteż wracam do obowiązków. Slan.

J.

:shamrock: :sun: :shamrock:

Beginning is go on.....

Fri Sep 11, 2009, 11:14 AM
  • Mood: Cheerful
Dwa ostatnie tygodnie, wyryte złotymi zgłoski na trasie Podróży Ziemia-Niebo, popularnie zwanej Życiem. Tysiące chwil spędzonych z przyjaciółmi, setki wspaniałych przeżyć i zupełnie nowych doświadczeń, cała garść niebywałych niespodzianek, wiele istotnych słów, rozmów, które zapadły głęboko w pamięć i serce... Już wrzesień... wybywając z domu, mijam kepy wrzosów, powoli ozłacające się brzozy, spotykam wielu ludzi, zmagam się z trudem obowiązków, prę do przodu z całych sił... nie jest łatwo, ale z pewnością jest cudnie... :)
Wszystko, czego doświadczam i co mnie otacza, odbieram jako coś zupełnie nowego, nigdy niepoznanego...bo też nigdy do tej pory nie czułam się tak jak teraz. Nigdy wcześniej nie odczuwałam takiego bezbrzeżnego szczęścia i spokoju, mimo wypisanego na twarzy zmęczenia, nigdy wcześniej nie otaczało mnie tylu wspaniałych ludzi, w których mogę wlewać swój optymizm (a może tego nie dostrzegałam...?), nigdy wcześniej do tego stopnia nie odczuwałam Miłości Najwyższego, ani nie dostrzegałam Jego blasku w oczach przyjaciół... Czuję, że to dopiero początek, z ufnością i nadzieją wyczekuję kolejnych dni, kolejnej nauki życia we wszystkich jego aspektach... :)

Pozdrawiam Was ciepło, jesiennie i optymistycznie,
J.

:shamrock: :sun: :shamrock:

Site Map